Znów mnie ochroniła. Czym jest ta skorupa, która zabezpiecza mnie przed nieszczęściem. Zbiegiem okoliczności, opieką bliskich, siłą miłości, Palcem Bożym?

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
mówi skracający sie czas do końca roku. A właściwie do 6 grudnia, kiedy mija termin składania wniosków w zachodniomoprskim POKL. Śniła mi się Nowa Kultura i jej logo zupełnie odwrotne. Nowa Kultura to nie eksplozja – a implozja. To nie wektory na zewnątrz tylko do wewnątrz. Muszę to od nowa narysować. A do Połczyna trzeba jutro dzwonić i zacząć budować partnerstwo. Do Połczyna, do Połczyna. Z Mazur.

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Jak być tu i tu. Rozdwajam się i spajam. Spajam i rozdwajam. Impulsy przychodzą i przyspieszają ten proces. Taki los?

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Znów, jak zwykle nie skojarzyłem faktu natłoku telefonów; Andrzejków, Romków spod sukni, muzyków z opery i szczecińskich miłośników cmentarzy, którzy z rzadka sie odzywają (chyba właśnie raz na miesiąc) z przybywaniem łysej kuli na niebie. Księżyc rytmizuje moje życie regularnie. Przypływy i odpływy. Wraz z dochodzeniem do pełni przypływaja niewiarygodnie sprawy, zobowiązania, ludzie, którzy milczą miesiącami. To prawidłowość. Dziś księżyc na rozstaju dróg: Korycin/Tykocin. Ten drugi odwiedziłem latem, Korycin znam z sera na polagrze. tez muszę tam zajrzeć. Na razie zaglądam na tarczę miesiąca. Niech spęcznieje i pryska.

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
W Białymstoku pija sie czekoladę. W eleganckim wedlowskim salonie. Na głównym placu, gdzie właśnie zalewają miejskie przedświąteczne lodowisko, tuż obok księgarni i antykwariatu dawnej DESY (dziś nazywa sie DSA) piękni ludzie w staroświeckich płaszczach z futrzanymi kołnierzami zachodzą do wymuskanych wnętrz obsługiwanych przez ładnie uczesane dziewczyny w firmowych uniformach. Czekolada klasyczna, piernikowa, orzechowa, mleczna i ta, która lubi, mimo że nie służy mi na zdrowie – z chili i tabasco. Wspomnienie słynnego rozjazdu rodzinnego w trzy strony Świata.

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Mazury spowiła mgła i osiadła szadzią. Gałęzie stały sią ciężkie i opuściły się strapione do ziemi. Słońce w lodowych otoczkach grało dziś feerią barw, a sosny igłami płakały.

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Polska gra z Serbią, minister kultury przysyła list, Romek spod sukni nawołuje do powrotu do Szczecina, Gutek przesyła dossier i muzykę. Andrzejek od miodów pyta kiedy wracam, Tomek od skrzypiec chce już orkiestry, Pani z Elbląga nalega, Mandelsztam się zacina. Słucham Bethovena i patrzę na drzewa. Muzyka ciągnie do domu… Do drugiego świata. Albo pierwszego.

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Ten post mi zniknął rano, więc dopisuje go teraz. Nieporadne ręce uczyniły wiosnę z tkanin i wiosnę w sercach. Pierwsza zabawka znalazła nabywcę. Pani dyrektor podpisała fakturę i szczęśliwa wzięła torbę z drzewami. Prawdopodobnie udało sie to nam dzięki obstawie dziennikarki z białostockiego radia. W Starej Szkole radość. Jutro następne przedszkole. Chyba będzie lato.
[A stało sie to co sie stało ]

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Poranek zaczął się kiepsko. Manowce działalności gospodarczej są i tu. Nieporozumienie w sprawie VATu, brutto czy netto? Oczywiście, że netto, oczywiście, że brutto, to my rezygnujemy, to my stracimy ale sprzedamy… Mgła osadzająca szadź mówią w radio. Osadziła. Niemożebnie. (tak się pisze?).

Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Niezwykłe zjawisko zauważyłem fotografując moim telefonem krajobraz podczas jazdy samochodem. Drzewa rosną prosto w górę. Na zdjęciu jednak przechylają się w kierunku jazdy. Pochyla je pęd auta. Co tu jest obiektywne? Obraz zapisany czy ten który widzę przez okno. Chociaż jak kątem oka spoglądam to też się przechylają. Dopiero gdy zwrócę głowę na wprost stają na baczność….
