Nie chce się zdecydować. Zamraża na kilka dni i odpuszcza. Niech odpuści. Zaklinam ją spacerem, próbami uspokojenia wewnętrznego rozedrgania. Zima przychodzi nagle, najczęściej przed Świętami. Dziesiątki spraw, które czekają na rozwiązanie napędzają ją ze wszystkich stron do miejsc, gdzie jesteśmy i gdzie mamy być. Szczególnie do tych drugich. I mimo najwyższych obrotów do jakich się doprowadzamy bawi się z nami raz po raz. A my stoimy w miejscu jak suche badyle. To, że przyjdzie odwilż zapisane jest w odwiecznym rytmie, wiemy o tym, że nasze badyle się szczerze zazielenią, że ciepły wiatr wymiecie stare liście, a światło rozjaśni kadr. Dziś pod Tatarską Górą widziałem lodowe, obłe płaszczyzny spod których bąbelkami uwalniało się powietrze. Pod spodem jest życie! Trwają procesy! To znaczy, że mój świat pracuje nad zimą. Pracujemy.



Nie ma jeszcze komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>