Rozdroże
3 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
luty 4, 2008, 8:34 pm
Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Do Brzuchomówcy trzeba jechać do końca drogi, tam, gdzie nie można już jechać prosto, a tylko w prawo lub w lewo i jeszcze raz tak samo do kolejnego rozdroża. On tam wtedy stoi na krawędzi trawnika i góruje. Po nocnych rozmowach o skrzyżowaniach życia wróciłem do mazurskiej tymczasowości. Zbliża się podniecający moment podejmowania decyzji: w prawo? w lewo? może na wprost? Odczuwa się wtedy ukłucie lęku przed podjęciem decyzji, przed jej skutkami, ale i brzuszne łaskotanie radości ze wstępowania w nowe i nieprzewidywalne. A drogowskazy? Drogowskazy drogowskazują. Można też po śladach, tam gdzie bardziej droga uczęszczana. Albo na przekór..



3 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
tędy lub tamtędy, wszystkie drogi i tak prowadzą w to samo miejsce:)
komentarz - autor: entelepentele luty 5, 2008 @ 2:06 pm“(…) brzuszne łaskotanie radości ze wstępowania w nowe i nieprzewidywalne (…)”. Czy to nie czasem mowa o motylkach w brzuchu, które pojawiają się znikąd całymi stadami i chcą za wszelką cenę wydostac się na zewnątrz? Też je miewam
)
komentarz - autor: sylviaczek luty 8, 2008 @ 8:41 pmTak, tak dokładnie: motyle, świerszcze, mały rój pszczół.
komentarz - autor: nocnymarek luty 8, 2008 @ 9:02 pm