Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Wtedy był prawie pusty. Od drzwi dawało się odczuć delikatny powiew chłodnego powietrza. Czy to jest góra Syjon? Gdzie stał stół? Gdzie siedział On? Jaki był zapach wina i chleba? Rosyjski przewodnik (przewodniczka może – nie pamiętam) coś mówił do szybko przechodzącej grupy, pokazywał herby krzyżowców i islamski mihrab (taka wnęka po prostu). Światło stłumione przez islamskie motywy na kolorowych szkiełkach badało posadzkę. Zapachy Jerozolimy wdzierały się do środka. Chciałem wtedy komuś natychmiast o tym opowiedzieć, podzielić się wrażeniem pustki, ciszy. Przecież to jest miejsce spotkania.
Wieczernik jest pusty. Bez mebli, ołtarzy, świec, ozdobnych ornamentów. Kamienna posadzka, chłod, kolumny, cisza…. Na głowicy kolumny z piaskowca krzyżowcy umieścili symbol pelikana karmiącego młode krwią z własnej piersi. Alegorię miłości, symbol oddania. Dziś powiedzielibyśmy altruizmu?
Potem zeszliśmy do Grobu Dawida. Stojąc w kolejce przechodziliśmy w jarmułkach i dotykaliśmy aksamitnej bordowej tkaniny przykrywającej kamienny blok.
Dziś zdjęcia z sieci. Muszę zeskanować te, które robiłem wtedy.


Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Tożsamość społeczna – uświadomienie sobie wspólnych właściwości z grupą, w której jednostka żyje, poczucie przynależności do grupy i dostrzeżenie odrębności grupy.
Tożsamość osobista – dostrzeżenie tego, co różni jednostkę od innych, powstawanie sądów na temat własnej osoby.
Niby proste, a jakie trudne do osiągnięcia. Co za siła zabija w ludziach poczucie tożsamości?


Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Czas na odlot. Tu bociany już z wyfasowanymi trampkami gotowe, dziury pocerowane, kanty kończę prasować. Czas przypinać nowe znaczki do piersi drawskim pagórkom. Jak być tu i tam jednocześnie? Wciąż szukam lustra do przechodzenia na drugą stronę, tak żeby zaglądać tu i machać sztandarami tam. Nie przejmujcie się moimi wpisami (Węzły i szpilki). To tylko takie naiwne refleksje o życiu. Nic się nie stało.


Zaszufladkowany do: Bez kategorii
Wciąż dla mnie niepojęte jest, że ludzie potrafią planować i krok po kroku realizować długotrwałą intrygę, której celem jest partykularny, osobisty interes. Nie ujawniają, przy tym, swoich zamiarów choćby mrugnięciem oka, drobnym grymasem, gestem. Robią dobrą minę do złej gry. Udają serdeczność, mówią o zaufaniu, uśmiechają się działając nienawistnie.
Wciąż nie rozumiem dlaczego ludzie nie rozwiązują węzłów splątujących ich wspólne losy cierpliwie poszukując początku i końca, a raczej za pomocą zardzewiałego noża ze śladami zaschłej krwi. Przebiegli premedytatorzy naiwniaka przeganiają szpilkami wbijanymi w dłonie, głowę, plecy. Naiwniaki okazują się przebiegłymi premedytatorami. Bo chcą się odegrać.
Nie rozumiem i nie chcę zrozumieć.

