Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Numerologiczny cykl dzieli życie na 9-letnie odcinki. Zaczynamy od roku pierwszego. Po dziewiątym znów następuje pierwszy. To dziwne, właśnie teraz jestem ponownie w roku pierwszym. W nim się wszystko zmienia i zaczyna. Cykle toczą nasze życie. Księżyc swoje, kalendarz swoje, numerolodzy też… Cykle bankowych rat, cykle życia produktów, cykle koniunktur, cykle snów. A nam czego potrzeba? Pracy, spokoju, stabilizacji?
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Od pełni do pełni zarastam, obrastam, przyrastam. Włosy, fałdy, sprawy, strupy, łuszczyca, podagra. Narośla czasu, ludzie jak huby, słowa jak liście, znaczenia, źdźbła. Mech wspomina zimę, tę i tamtą. Zielenie jasne ciemnieją, ciemne wysychają. I na nowo. Umieram i odradzam się. Raz po raz.
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Myślisz – żyję sobie. Już sobie poukładałem. Jakoś idzie. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, krok po kroku. Złapałem życie w cugle. Daję sobie radę z drobnymi przeciwnościami, planuję na kilka tygodni, miesięcy do przodu, wiem co będę robić pojutrze… tak dokładnie. Kocham życie. Ono jest dla mnie.
I nagle: i n t e r w e n c j a . Atak obcości, jak spod ziemi, jak spoza kadru, zza horyzontu wyłania się, wyskakuje, wybucha, coś czego zupełnie nie oczekuję. Czego nie chcę, z czym się muszę zmierzyć. Interwencja w mój malowniczy krajobraz.
Wszystko muszę zostawić, by stawić czoła blokowi betonu.
A przecież on też należy do mnie. Jak go pokochać?
Zaszufladkowany do: Bez kategorii


Zachwycam się ludźmi, w dniu, w którym widzą morze po raz pierwszy. To jest jak oddawanie im części utraconego dzieciństwa. Morze wzrusza wtedy do śmiechu przez łzy. Wytrąca z nich bezradność wobec bezkresu, intymność mokrego piasku i słonych palców. To tak jak dawanie miłości dziecku. Pokazałem już nie raz morze komuś. Chcę wciąż pokazywać. Pokazuję sobie. Kiedy przychodzi.