Nocny Marek


Lato
lipiec 1, 2008, 12:31 am
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Przyszło. Zawsze było nieprzewidywalne i nieposkromione. Pełne niepewności, walki urlopu z obowiązkami, kiepską kasą, nieplanowanymi wydatkami. To to ustalone, latem przepadało, to co zaklepane trzeba odklepać. Jedynie festiwale się trzymają latem. Takie trochę na wariackich papierach. Pełne uniesień, wrażeń, westchnień, wzlotów, dusznych wieczorów, świerszczących nocy. Nie wszystkie jednak dają sie przewidzieć. Niektóre trzeba odłożyć na następne lata . Teraz latem się pracuje… Miśki nad morzem to wiedzą.



Tory
czerwiec 11, 2008, 10:46 pm
Zaszufladkowany do: Życie | Tagi: , ,

Wiem. Tak się nie da. Natura nie daje się wstawić na tory i linie. Ona jest wolna, nieujarzmiona. Szczególnie w czerwcu.



Płynie się
czerwiec 6, 2008, 11:03 pm
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Płynie się. Takim okrzykiem rozpoczynał swój monodram Sławoj (J.P. odkrywa Amerykę – Dario Fo). To tu, to tam. Z pojezierza na Mazury. Ze Szczecina do Warszawy. Dalej lub bliżej.



Czego nam trzeba?
maj 29, 2008, 11:24 pm
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Numerologiczny cykl dzieli życie na 9-letnie odcinki. Zaczynamy od roku pierwszego. Po dziewiątym znów następuje pierwszy. To dziwne, właśnie teraz jestem ponownie w roku pierwszym. W nim się wszystko zmienia i zaczyna. Cykle toczą nasze życie. Księżyc swoje, kalendarz swoje, numerolodzy też… Cykle bankowych rat, cykle życia produktów, cykle koniunktur, cykle snów. A nam czego potrzeba? Pracy, spokoju, stabilizacji?



Przemijanie
maj 19, 2008, 10:56 pm
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Od pełni do pełni zarastam, obrastam, przyrastam. Włosy, fałdy, sprawy, strupy, łuszczyca, podagra. Narośla czasu, ludzie jak huby, słowa jak liście, znaczenia, źdźbła. Mech wspomina zimę, tę i tamtą. Zielenie jasne ciemnieją, ciemne wysychają. I na nowo. Umieram i odradzam się. Raz po raz.



Interwencje
maj 13, 2008, 2:59 pm
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Myślisz – żyję sobie. Już sobie poukładałem. Jakoś idzie. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, krok po kroku. Złapałem życie  w cugle. Daję sobie radę z drobnymi przeciwnościami, planuję na kilka tygodni, miesięcy do przodu, wiem co będę robić pojutrze… tak dokładnie. Kocham życie. Ono jest dla mnie.
I nagle: i n t e r w e n c j a .  Atak obcości, jak spod ziemi, jak spoza kadru, zza horyzontu wyłania się, wyskakuje, wybucha, coś czego zupełnie nie oczekuję.  Czego nie chcę, z czym się muszę zmierzyć. Interwencja w mój malowniczy krajobraz.
Wszystko muszę zostawić, by stawić czoła blokowi betonu.
A przecież on też należy do mnie. Jak go pokochać?



Morze przychodzi, morze odchodzi
maj 5, 2008, 12:02 am
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Zachwycam się ludźmi, w dniu, w którym widzą morze po raz pierwszy. To jest jak oddawanie im części utraconego dzieciństwa. Morze wzrusza wtedy do śmiechu przez łzy. Wytrąca z nich bezradność wobec bezkresu, intymność mokrego piasku i słonych palców. To tak jak dawanie miłości dziecku. Pokazałem już nie raz morze komuś. Chcę wciąż pokazywać. Pokazuję sobie. Kiedy przychodzi.



Odjazd
kwiecień 29, 2008, 3:44 pm
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

- Teraz już tu będziesz dłużej? Do kiedy? – Jak długo będziemy na Ciebie czekać? – Kiedy wracasz? – wróciłeś? Odjazd – Przyjazd.  Sam nie wiem. Rytualne pożegnanie, prezenty, dowody miłości, przekazanie pokoju, odłączenie komputera, mycie lodówki… Rytualne powitanie, koncert, nowe projekty, nakręcanie sprężyny, plany i dyskusje. A ja w tym wszystkim gdzieś pomiędzy. Nie skończony, nie zaczęty.

Taki zawieszony. To jest dopiero odjazd!



Przyszłość
kwiecień 21, 2008, 10:17 pm
Zaszufladkowany do: Bez kategorii

Wieści o niej przychodzą jak przypływ. Zalewają egzotyczną wodą słów i myśli. Ciepłą i przyjemną jak miłosne uniesienie lub złowrogo lodowatą. Zawsze obcą. Fala niesie do niej bezwiednie i bezwolnie. Wznosi się i opada. Na grzbiecie łaskocze grzebieniem. W dolinie zasłania horyzont. Wnosimy się do niej i opadamy na przemian.



Warstwy
kwiecień 1, 2008, 2:05 am
Zaszufladkowany do: Bez kategorii | Tagi: ,

Na Mazurach i gdzie indziej. Wszędzie warstwy. Podskórne prądy. Równoległe światy. Kiedy się złuszczają – boli.